czerwi '10
27

UPIORNY UPÓR

Kreacja (tworzenie) może być zarówno pozytywna jak i negatywna. Już na poziomie naszego nastawienia (pozytywnego lub negatywnego) stwarzamy nieodwracalne sytuacje dla naszego życia - dobre lub złe. Wpływamy również na życie innych, tym wszystkim, co sami stworzyliśmy.

Odpowiadamy nie tylko za siebie. Świadomość rodzi odpowiedzialność. Jeżeli jesteśmy świadomi mogącej nastąpić katastrofy, czyż nie będziemy się starali z całej siły tej katastrofie zapobiec i uchronić przed nią wszystkich, których może dotyczyć? A przede wszystkim siebie?
 
Kto zapłaci rachunek krzywd wynikający z zaniechania, niedbalstwa, zawiści zazdrości, niechęci, lenistwa, chamstwa?
 
Czy patrząc w lustro podobasz się sobie takim, jaki jesteś i z tym, co robisz nie tylko ze swoim życiem, ale też z życiem tych, którzy od ciebie zależą?
Patrząc z perspektywy naszego życia widzimy, jakie to nasze życie jest i sami możemy je ocenić, w prosty sposób - jesteśmy zadowoleni z tego, czego dokonaliśmy, albo nie.
Wszystko możemy zmienić nawet w ostatnim tchnieniu naszego życia, tak jak jeden z łotrów, który umierając obok Chrystusa wyraził skruchę. Wtedy rzekł mu Pan -  jeszcze dziś będziesz ze mną w raju.
Niedawno obchodziliśmy święto dobrego łotra.
Nie czekajmy do ostatniej chwili, zróbmy to, co powinniśmy znacznie wcześniej.
 
 
 
 
Kategoria: Tak sobie myślę... | Dnia: 2010-06-27

Elżbieta 2010-08-08 19:59:54

Pozdrawiam wszystkich tu i Panie Krzysztofie Pana też.Jest Pan bardzo odważny.Właśnie słuchałam relacji osób,którym Pan Zbyszek pomógł.Znów mam więcej energii,otuchy do analizowania tych dobrych stron energii.Bo jak wiem(gdziś to wyczytałam)jeżeli mówi się,myśli pozytywnie i z szczerą miłością to rosną wewnątrz i wokól jeszcze większe popzytywy.Tylko często tak jest,że generalnie ludzie zapominają o dobrym szybko a pamiętają długo to co jest niemiłe czy złe.Tak to już jest.Ja np.chciałam sprawdzić siłę działania dobrej enrgii w hazardzie.Nigdy nie puszczałam LOTKA.A teraz zabawiłam się.Pierwszym razem sama kreśliłam na deseczce z rękoma Pana Zbyszka i za pierwszym razem (nie moje skreślenie-tak sobie myślę,że nie o mnie tylko o siłę chodzi i mądrość jaką ta siła posiada)Bez problemu została zwrócona suma jaką wydałam na tego lotka.Były to dwie ostatnie cyfry z banderoli.Jakby ktoś wyliczył i powiedział mi oddaję ci to zpowrotem nie tam masz pieniądze wydawać.A ja znowu następnego tygodnia powtórzyłam proceder.I choć skreślałam i kartki z banderolą były podobne numerami bo to była następna.I te same o jeden dalej ostatnie dwie cyfry(tak jak poprzednio)zwróciły mi się.Ta energia może(bo dała mi dowód)ale nie tędy droga.I nie o numery czy wygraną tu chodzi.Jeżeli nie gra coś w środku to pieniądze mogą nawet pogorszyć.Każdy myśli,że nie on wie najlepiej ale przez dobro kryje się więcej...Też chciałabymby mój pacjent dla,którego odnalazłam Pana Zbyszka zapomniał o tym,że nerwowy system ruchy mu blokuje.Ale byłam świadkiem,gdy z bezsilnego opadającego nagle nabrał sił i sam poczuł więcej energii.Myślałam,ze będę świadkie a nawet dążyłam do tego by pomagać,chronić i wspierać cieszyć się każdym nowym ruchem bo to również dopinguje siły.A tu pomimo kontaktów z Panem Zbyszkiem" wsypa".Możliwe,ze ta energia jak w przypadku LOTKÓW nie musi mieć bezpośrednio z moją osobą kontaktu ona sama działa.Na dodatek łatwo konsekwentnie.Wierzę w to.Jeżeli dzieje się coś ze mną to na pewno jest cel fajny tylko wytrwać.Wierzę w to.Może mnie chroni,może mnie buduje.Moje nerwy wnętrze jest zkołatane,poszarpane-jak Pan Zbyszek to prześwietlił?Nawet rómienię się zapytać.To nie czarodziejska tabletka.Jeżeli swoje pokiereszowane zdrowie budowalśmy dziesiątki lat a teraz za moment chcemy wszystkie tkanki inne .Tak sobie myślę.Dziękuję

Nowak 2010-08-01 23:39:52

Przede wszystkim przepraszam za długie milczenie spowodowane wyjazdem za granicę, gdzie niestety nie było dobrego dostępu do internetu.
Panie Krzyśku, energia płynie do każdego z jednakową mocą, ale każdy gospodaruje nią inaczej - mniej lub bardziej skutecznie. A przyczyn braku poprawy i elementów blokujących dopływ energii może być wiele. Kilka z nich: stres, nikotyna (lub inne używki), podziemne cieki wodne i uskoki geopatyczne, niewłaściwa dieta, wirusy, bakterie, pasożyty... Przyczyny złego stanu zdrowia należy szukać wokół siebie i w sobie. Proszę napisać do mnie na adres poczta@nowak.pl z hasłem Krzysiek z bloga, jeśli chce Pan porozmawiać o swoim przypadku bardziej szczegółowo. Pozdrawiam Zbyszek

Krzysztof 2010-07-24 06:21:52

Witam serdecznie Panie Zbyszku..Musze powiedziec, ze przekazwwana przez Pana moc energetyczna jest bardzo silna, ale nie wiem dlaczego nie do konca mi pomaga..Mocna w nia wierze i podczas przekazu energi czy to o 20.00 czy o 22.00 uczestnicze w tym przekazie,to moja zdrowie nie chce sie jakos poprawiac..Czy bylby Pan tak mily i co mi o tam powiedziec i przekazac jakies rady, ktore rozwialyby jakies moje nie sluszne watpliwosci ze w koncu to sie odwroci i bedzie dobrze. Jeszcze raz serdecznie pozdrawiam i zycze Panu milego dnia...Krzysiek.

Elżbieta 2010-07-14 07:19:38

Panie Zbyszku pana energia i na tym polu ogromnie działa.Nie mam pojecia jak Pan to robi ale uderza pan w centralne części mojego zdrowia,życia i wogóle funkcjonowania.Wypowiadanie się jest dla mnie czymś istotnym .Najlepiej mi to wychodzi gdy piszę.Mogę zajrzeć przypomnieć sobie co było wcześniej gdy zgubię się.Możliwe,że tkwi we mnie coś z"sęka".Coś -jak Pani Barbara przypuszcza-co pomimo trudów i ciężkiej pracy odbiera satysfakcję z życia.To"coś"możliwe,(nie zdawałam sobie z tego sprawy do dziś),że są to krzywdy i niespełnienia z dzieciństwa.Ja również niczego nie posiadam.Cieszę,śię gdy mi nikt nie dokucza(bo ostatnia praca pod wpływem pani,która szukała powodu by dokuczyć,by zniekształcic mój trud) Jestem niebywale zaszczycona.Natychmiast zareagowałam telefonicznie.Możliwe,że jest to Pana energii działanie i okazja do zmiany życia na tym etapie-jak pani Elżbieta pisze.Nie chciałabym żyć tylko w cieniu przeszłości.Bo przykrywanie poczucia krzywd z dzieciństwa to przeszłośc.Wydawało mi się,ze z tym zrobiłam porządek.Że jestem tak daleko i odbiegam bardzo od wyznaczników jakie mój ojciec wytyczał.I nie mam żalu .Jestem świadoma,że coś było chore i tam to zostało.Lecz możliwe jest,że nie widzę czegoś co Pan Zbyszek trafnie wyciąga na powierzchnię światła.Wiele bym dała by wspólnie posiedzieć i nie tylko na czas programu.By przebywać poznawać się i wzajemnie wspólnymi siłami działać na szerszym polu.Lecz w moich ramach jakich poruszam się nie jest to takie łatwe.Bardzo chciałabym dopóki nie spotkamy się istnieć w tym kąciku i jeżeli da się utrzymywać kontakt tutaj, teraz.Dziękuję serdecznie.Pozdrawiam

Barbara M. 2010-07-14 07:09:09

Pani Elżbieto, chciałam jeszcze napisać, zawsze coś mi przerywało, że na szczęście ludzie nie są identyczni, mówiąc obrazowo niektórzy mają "cienką" skórę. Muszą dużo wysiłku włożyć w wypracowanie spokoju. Nie jestem psychologiem, ale wydaje mi się, że spokój jest dobrem i jak każdego swojego dobra trzeba go z całych sił bronić. Takie są moje doświadczenia i przemyślenia, o które z pewnością moje otoczenie nawet mnie nie podejrzewa. Jeszcze raz serdecznie pozdrawiam.

Nowak 2010-07-13 08:10:17

Pani Elżbieto, Pani Barbaro - zaprazam obie panie do wzięcia udziału w nagraniu mojego programu "Ręce, które leczą" - Jak wiadomo jest to program, którego podstawowym zadaniem jest pomagać ludziom. Poprzez energię, ale także każdym budującym zdaniem, dobrym słowem i rozsądną radą. Podoba mi się wymiana zdań pomiędzy paniami, myślę że możemy ten temat rozwinąć przed kamerą. To będzie okazja do poznania się nawzajem, spędzenia całego dnia w Podkowie, ze mną, moją żoną i innymi gośćmi programu. Okazja do kontaktu bezpośreniego, wzięcia udziału w spotakaniu i przekazie energii... Proszę o telefon do mojego biura 022 758 92 92, podamy paniom datę nagrania. Serdecznie pozdrawiam
Z.N.

Elżbieta 2010-07-12 20:30:46

Ja poznać osobiście Pana Zbyszka bardzo pragnęłam.Już jako nastolatka kiedy słyszałam o Pana Sile.I pomaganie,troska o inną osobę odszukała Pana Zbyszka.Gdy miałam przyjemność zrobienia razem zdjęcia po seansie poczułam się niebywale.Miałam przyjemność rozmawiać,być sam na sam.Nie mam pojęcia czy nabrałam tyle energii ile potrzebuję (tyle wokół mnie dzieje się).Mam nadzieję,że TIOPZ mnie i moje czyste zamiary,uczucia chroni i wspiera.Moż rzeczywiście zmiany dotyczą mojego wnętrza tak bym jak Pani Elżbieta napisała-"by poczuć satysfakcję z życia".Mam czas na refleksję,na spacery,poznawanie innych z innej strony,ładowania energii,i pisania z cudownym uczuciem spokoju z tak wspaniałymi postaciami jak pani,czy pani Elżbieta a możliwe,że i znajdzie sie czas gdy Sam Organizator czasem włączy się.Dziękuję serdecznie.

Barbara M. 2010-07-12 17:34:41

Dodam jeszcze, że prawdziwe zadowolenie bierze się z pomagania innym. Pani "dziękuję" też mnie bardzo ucieszyło. Często Pani cytuje bajki z dzieciństwa, mnie też jedna z nich utkwiła w pamięci. Trzeba było w niej zdobyć koszulę szczęśliwego człowieka. Zadanie to okazało się niezwykle trudne.
Pierwszy raz na własne oczy zobaczyłam Pana Zbyszka w 2000r. Kiedy zdjął z ramion marynarkę i zaczął podchodzić do swoich podopiecznych, moim oczom ukazała się śnieżnobiała koszula. Doznałam olśnienia - przecież to właśnie ta koszula! Gdy Pan Zbyszek podszedł do mnie dyskretnie jej dotknęłam. Tak na szczęście, bo może i na mnie coś przejdzie. Serdecznie pozdrawiam.

Barbara M. 2010-07-12 15:29:05

Nie wiem gdzie tkwi sęk. Ja niewiele osiągnęłam, niewiele mam, ale gdy tylko nikt mi nie dokucza i sprawy toczą się jako tako do przodu - jestem zadowolona. Oczywiście miałam okresy załamań na różnym tle. Ja też obserwuję, że ludziom często trudno odszukać sens życia. Może to sprawa "niespełnień" z dzieciństwa, poczucia krzywdy i to jest ten przysłowiowy sęk? Wtedy ludzie muszą włożyć b. dużo pracy, by być usatysfakcjonowanym, bo starają się "przykryć" to poczucie kiedyś doznanej krzywdy. Ja miałam pogodne i zwariowane dzieciństwo, nie czułam się samotna, mimo, że jestem jedynaczką. Może to właśnie dodaje mi siły? Zmusiła mnie Pani do refleksji... Ja również Pani dziękuję.

Elżbieta 2010-07-10 13:56:05

Nie mam okazji do takich dyskusji.One wiele mi dają.Dziękuje serdecznie za pocieszenie mnie choć to nie wiele zmienia.Obiecałam sobie,że stres dziś odreaguję spaniem ale pomiędzy podstawowymi czynnościami wzięłam się za rąbanie szczap na rozpałke.Te proste tak fajnie się rozdrabniały aż miło gdy pojawił się kloc z niemiłosiernymi sękami,nie dość,że ciężko to jeszcze nie wszystko dało się rozrąbać.Pomyślałam sobie o pokorze,której chyba mi brak.Bo przecież taki sękaty kloc spełnia ogromną rolę w życiu drzewa,ma również swój urok.Tylko zaakceptować.Bywa życie gdzie jak pracuje to ma efekty bardzo klarowne i znaczące,a moje życie jest tak sękate pomimo ciężkiej pracy nie czuję satysfakcji z życia.Moje dokonania nie są tymi do jakich zmierzam.Życie dla mnie jest ogromnym darem.Każdy dzień jest dla mnie okazją do świętowania ładnego ubrania się,do przebywania w czystosci,do usmiechania się.Może mam ukryte jak sęk ciężary,które od dziecka zabierały mi satysfakcję i efekty mojej pracy czy moich małych hobby.Dostałam kiedys taki wiersz bajkę"...Prosiłem o siłę,Bóg dał przeciwności losu aby zrobić mnie silnym.Prosiłem o mądrość,Bóg dał problemy do rozwiązania.Prosiłem o dobrobyt,Bóg dał mi mózg i krzepę.Prosiłem o odwagę,Bóg dał mi przeszkody do pokonania.Prosiłem o miłość,Bóg dał mi ludzi w kłopocie aby im pomóc.Prosiłem o przychylność,Bóg dał okazję do wykazania się.Dostałem nie to co chciałem,ale dostałem wszystko czego mi trzeba."-I tu kłania się możliwe brak we mnie pokory.Bo ciężko pracowałam by coś osiągnąć a zdobywam wiele wewnętrznych satysfakcji Radości,szacunku,przyjaciól ale nie materialne cele.Wydaje mi,że ciężko zapracowałam ale znów -ten "sęk".Dziękuję.

Barbara M. 2010-07-08 21:42:39

Pisze Pani, że złe uczucia nie goszczą w jej sercu, spotyka się Pani z dobrem oraz lubi siebie i to co robi. To już bardzo dużo. Są różne satysfakcje, te ciche, spokojne i te rozbuchane adrenaliną, jakie serwują nam media. Ale one nie muszą być dla nas wzorem.
Serdecznie pozdrawiam.

Elżbieta 2010-07-07 21:17:03

"Poczuć satysfakcję z życia"-pani Elżbieto jakie to piękne".Gdy siebie wynagrodzę kwiatkiem,czyms smaczynym,spacerem-to jeszcze nie jest satysfakcja z zycia.W którym momencie i jak w ,którym kierunku.?Zmienić swoje zycie ale jak jak krocze pomiędzy tym co nalezy wykonać.Jak otoczyć miłymi myslami osoby,które widzę jak krzywdzą mnie lub mi bliskich?Zostaje mi oddanie ich litości i dobroci kogos potężniejszego,Jest mi poprostu smutno,ze siebie i innych mi bliskich nie uchronię .Oddalam się,nabieram dystansu i regeneruję siły na piękno nastepnego dnia.A chciałabym widzieć jak w nocy rój świetlików iskrzy i nabrac nocnego oddechu natury.Ale poprostu padłam ze zmęczenia.Jak to zmienić?Jak zrobić to co powinnam wcześniej ?Dzwonią i odwiedzają mnie znajomi,są ze mną tak czuję czy moze to być satysfakcją z życia?Ach -przypomniał mi sie wiersz antthonego De mello-jest o rybaku,który sobie nad brzegiem morza rozkoszował sie naturą.Bogacz podszedł z pytaniem dlaczego nie łowi dziś .Skończyłem na dzis no bo i poco?zapytał rybak.Ten odparł,ze warto więcej złowić by kupić np.nowe może większe sieci,potem więcej ryb,może nową lepszą łódż,by być bogatym i rozkoszować się życiem.W odpowiedzi dostał a co ja teraz robię?Wszysatko to takie łatwe w wierszu i w książkach.W życiu oddzielic granice np.zaniechania a świadomego wyboru i konsekwencji jego.Niedbalstwo,zawiść,zazdrość,niechęć,chamstwo nie ma miejsca w moim sercu na takie .Natomiast małe lenistwo dla zregenerowania sił czasem towarzyszy i jest miłe.Dobro mi towarzyszy kazdego dnia.A pomimo tego nie czuję satysfakcji z życia,choć podobam się sobie.I to co robię .A może żle to widzę? Jak kreować siebie-jeżeli nie jest za póżno?

Barbara M. 2010-07-06 08:57:29

Nawiążę jeszcze do dyskusji dotyczącej kreowania w sobie dobra. Wydaje się, że nakazanie miłości do bliźniego to takie patetyczne, "niedzisiejsze" i trudne. Ale to w zasadzie dość klarowne. Chodzi o to, by o ludziach dobrze myśleć ( i mówić). Otaczać ich dobrymi myślami i dobrze im życzyć, nie tylko od święta, z okazji imienin, czy urodzin, ale na codzień. To proste, choć czasem rzeczywiście bywa pewnym wysiłkiem. Ale warto, bo dobre myśli, nasze i innych, chronią nas od wszelkiego złego.
Serdecznie pozdrawiam.

Elżbieta 2010-06-27 20:32:58

BARDZO DZIĘKUJĘ ZA TE PRZEMYŚLENIA. OD DAWNA TRAPI MNIE TEN PROBLEM,ŻE NIE WYKORZYSTUJĘ DANEGO MI DARU JAKIM JEST ŻYCIE WŁAŚCIWIE.POCIESZAJĄCYM JEST FAKT ŻE ŻYCIE MOŻNA ZMIENIĆ NA KAŻDYM ETAPIE ŻYCIA, PIĘKNY PRZYKŁAD BIBLIJNY! CZUJĘ, ŻE MUSZĘ ZMIENIC MOJE ŻYCIE CZEGOŚ DOKONAĆ,JESZCZE NIE WIEM CO TO BĘDZIE,BOJĘ SIE TYCH ZMIAN,ALE WIEM,ŻE MUSZĘ TEGO DOKONAĆ,ABY POCZUĆ SATYSFAKCJĘ Z ŻYCIA I POCZUCIE DOBRZE WYKORZYSTANEGO CZASU DANEGO PRZEZ BOGA. ZWRACAM SIĘ TEŻ DO PANA PANIE ZBYSZKU O WSPARCIE MNIE DOBRĄ ENERGIĄ W TEJ SPRAWIE.

napisz swój komentarz

UWAGA !!! Opinie i komentarze są moderowane.
Komentarze obraźliwe lub nie związane z tematem będą usuwane.

Tagi:
[bold] tekst pogrubiony [/bold]
[quote] cytat [/quote]




Przykładowe dokumenty i dowody

Dokumenty i dowody to przykładowa dokumentacja medyczna stanu przed i po kontakcie ze mną.

czytaj więcej...

Relacje

Opuchlizna i obrzęki są bardzo przykrą konsekwencją choroby. Kiedy stan wraca do normy, czujemy się jakby nam do...

posłuchaj relacji...

Podkowa Leśna

Rozkoszuj się pięknem przyrody Podkowy Leśnej. Zapraszam do dłuższego pobytu w okolicy.

czytaj więcej...