kwieci '10
04

WIELKANOC

...i życzę wszystkim umiejętności kreowania w sobie dobra.
Mimo, że (jak się okazało) uważacie, że we współczesnym świecie to nie jest możliwe, bardzo do tego zachęcam, bo uważam, że to jest SENSEM życia.

***

Bóg doświadcza wszystkich podług miary którą ma każdy z nas.
Bóg kocha wszystkich, podług miary miłości do niego.
Bóg spełnia wszystko w czym żeśmy mu zaufali.
Bóg uczy nas korzystania z własnego rozumu.
Bóg przemawia do nas każdego dnia, daje nam przykłady swojej nieskończoności.

Sens życia to świadomość części Boga, która jest w każdym z nas, dlatego służąc innym służymy Bogu i Bóg daje coraz więcej światła do zrozumienia tego co nas spotkało.

Serdecznie pozdrawiam
Kategoria: Tak sobie myślę... | Dnia: 2010-04-04

Adam S. 2010-04-06 16:47:14

O tym jak ważne jest kreowanie w sobie dobra co powinno być sensem Naszego życia przekonałem się w 2010 roku kiedy poznałem Pana Zbyszka Nowaka.
Mam 32 lata i w 2009 roku miałem właśnie "chwycić Boga za nogi" dostając propozycje pisania doktoratu, kiedy to przypadkowe usg tarczycy i biopsja guzka potwierdziła diagnozę raka tarczycy. Oczywiście z "prędkością nadprzestrzenną" operacja, histopatologia. Pod koniec 2009 miałem leczenie jodem promieniotwórczym co dało dobre rezultaty. W tym okresie zapomniałem o marzeniach, rodzinie i dobrym humorze. Przypadkiem ktoś przypadkiem polecił mi Pana Zbyszka. Podszedłem do tego bardzo sceptycznie. Ale ze łzami w oczach napisałem maila o pomoc. Nie wiedziałem co jest gorsze depresja czy rak. O doktoracie nie było mowy, wstyd spowodował, że nie potrafiłem powiedzieć mojemu profesorowi o całej sytuacji. Jest rok 2010 pierwsze spotkanie z Panem Zbyszkiem w lutym. Ukrywałem łzy by nikt z sali czasem tego nie zauważył. Aż tu proszono mnie o zajęcie miejsca z przodu. Kiedy podczas seansu poczułem charakterystyczne mrowienie, pomyślałem:" Niemożliwe". Trudno mi teraz powiedzieć jak dużo wizyty i seanse mi pomogły zdrowotnie, gdyż po leczeniu i operacji wyniki były dobre, niemniej jednak psychika moja po leczeniu była zrujnowana, sensu stricto. Pan Zbyszek jest nie tylko niekwestionowanym bioenergoterapeutą ale również świetnym psychologiem, który nie tylko leczy Nasze ciała ale przed wszystkim dusze. Dziś jestem po 3 spotkaniu grupowym i w trakcie TIOPZ, codziennie o 20.00 i 22.00 wykonuję gesty zalecane przez Pana Zbyszka, piję naenergetyzowaną wodę i robię z niej okłady. Zaczynam żyć, choć czasami mam chwile zadumy, ktoś by powiedział "zawieszenia" ale generalnie czuję się dobrze.
Dziś nie uważam walki z rakiem za stracony bo poznałem wielu ciekawych ludzi, przekonałem się, że w życiu nie można tylko patrzeć przez "mędrca szkiełko i oko", trzeba mieć jeszcze w sobie dużo pokory, wiary i nadziei. Zrozumiałem ideę Pana Zbyszka, której nie wypowiedział werbalnie ale widać, że chce przekazać nam podopiecznym, iż "Miłość zaczyna się wtedy kiedy szczęście drugiej osoby jest ważniejsze niż Twoje".
Obecnie pilnie uczestniczę w spotkaniach w Poznaniu i z końca sali ciągle się uśmiecham do Pana Zbyszka i zastanawiam się czy kiedykolwiek zdołam się odwdzięczyć?
TAK, ma Pan racje. Zdecydowanie Panie Zbyszku kreowanie w sobie dobra jest sensem życia a tej umiejętności Wszystkim Serdecznie Życzę. Ja to zrozumiałem mając 32 lata i trochę mi wstyd. ZA POMOC I WIARĘ I NADZIEJĘ SERDECZNIE PANU DZIĘKUJĘ. doktorant Adam z Poznania.

Barbara M 2010-04-06 12:02:16

Przykładem wspaniałego życia dla mnie jest moja babcia, a żyła w czasach znacznie gorszych niż dzisiejsze, w czasach obu wojen. Matkę straciła w czasie wielkiej epidemii grypy, sama będąc jeszcze dzieckiem przejęła rolę mamy dla swoich 4 młodszych sióstr. Opiekuńcza, pogodna, tolerancyjna, pełna ciepła, umiejąca kochać, mimo przeżyć wojennych nigdy nie straciła wiary. Miała dar modlenia się w "ukryciu" i Pan Bóg oddawał jej w "ukryciu". Miała łaskę wypraszania ocalenia oraz zdrowia przed obrazem Matki Boskiej.Miała ataki wątrobowe z utratą przytomności, nie mogła ich mieć, bo opiekowała sie sama w czasie wojny dziećmi. Przed obrazem w czasie modlitwy atak minął i nie pojawił się przez wiele lat. Po latach długo w nocy na kolanach modliła się o ratunek dla swej umierającej na sepsę 7 letniej wnuczki. Miałam już ropnie większości narządów i straciłam przytomność. Na drugi dzień rano otworzyłam oczy i zażądałam klusek z serem...Babcia zawsze starała się scalać rodzinę i prosiła, byśmy się kochali. Dożyła 87 lat, przed śmiercią prosiła, by nie chodzić w czerni na znak żałoby po niej, bo nie chce nas widzieć smutnych...

Elżbieta 2010-04-04 13:47:28

Mam 48 lat i uczę się każdego dnia.Całe życie starałam się kreować w sobie dobro.Pomagać innym.Służyć dobrym przykładem.Moje obie córki zgodnie twierdzą,że nie można w tym świecie być aż tak dobrym ,uczciwym i prawdomównym.Materia dla nich jest najważniejsza.Walcząc o godny ich rozwój straciłam sama tę godność.Pomimo szczerości i pomagania innym.Zostawiania po sobie miłych śladów.Jak w piosence kościelnej(ona towarzyszy mi każdego dnia)"Mój Mistrzu"Dobro ludzkieich godne zycie,radość z życia,szczerość i miłość są podstawą mojego pstęownia w pracy,pomagania innym.Tym zdobywam szcunek i zazdrość u innych.Tak to już jest.Nie potrafię pomimo wszystko kierować swoimi szarymi komórkami by by wokół mnie materia sama została na miejscu jakie jej wyznaczyłam choć niczego mi nie brakuje.Ciągle jestem świetnym przykładem naiwniaczki.Wędrowca.Nie chcę być wyrachowana dla samej materii.Ale jak to wypośrodkować idąc przed siebie obdarzając innych dobrem i miłością.Wiele spotkało mnie i moje dziewczynki.Gorzką cenę zapłaciłyśmy i płacimy za tylko moje wybory.Czy ja naprawdę służę Panu Bogu>Kiedyś przeczytałam taki katolicki tekst gdzie przykład najdroższego kamienia u jubilera to diament.którego cena rośnie w miarę ilości szlifów(więcei oszlifowań-wyższa cena)tak i z człowiekiem im więcej cierpień ,doznań tym wartość jego jest większa.Dziękuję serdecznie.Życzę przemiłego czasu świątecznego nastroju i pogody między wami.Dziękuję.Elżbieta

Maria 2010-04-04 10:01:59

Z świątecznego korzystajmy zwyczaju , by przesłać życzeń tyle , ile kwiecia w maju i życzyć z całą serdecznością by świata napełniły dusze radością, by Wielkanoc była jak bajka, a na stole nie zabrakło smocznego jajka. Zyczmy samych tenczowych pisanek i Mokrego Dyngusa.

napisz swój komentarz

UWAGA !!! Opinie i komentarze są moderowane.
Komentarze obraźliwe lub nie związane z tematem będą usuwane.

Tagi:
[bold] tekst pogrubiony [/bold]
[quote] cytat [/quote]




Przykładowe dokumenty i dowody

Dokumenty i dowody to przykładowa dokumentacja medyczna stanu przed i po kontakcie ze mną.

czytaj więcej...

Relacje

"...ta energia jest wielka i prawdziwa i jest tam pełno miłości..."

...

posłuchaj relacji...

Podkowa Leśna

Rozkoszuj się pięknem przyrody Podkowy Leśnej. Zapraszam do dłuższego pobytu w okolicy.

czytaj więcej...