Szukamy domu dla Soni

Sonia była psem porzuconym. Rok temu znalazła u nas dom dla siebie i siedmiorga szczeniąt.

Jest przemiła, uwielbia się bawić i przytulać. Kilka tygodni temu uległa wypadkowi komunikacyjnemu, ale udało się ją uratować. Jest wyleczona, a jedynym znakiem przebytej choroby będzie niewidome lewe oko i odrobine słabsza tylna łapa.

W TOWARZYSTWIE NASZYCH ZWIERZAKÓW JEST JEDNAK CAŁY CZAS NARAŻONA NA STRES I ATAKI IINYCH SUK, DLATEGO  SZUKAMY DLA NIEJ SPOKOJNEGO DOMU I TROSKLIWEGO OPIEKUNA.

Kategoria: Co słychać... | Dnia: 2010-11-08

Komentarze

właścicielka Soni 2010-11-14 20:11:30

Dziękuję Panu za te słowa. W zasadzie decyzja o pozostaniu Soni z nami została podjęta. Przede wszystkim dlatego, że Sonia w zasadzie jest już zdrowa. Wróciła do formy i swoich przyzwyczajeń. Dołożymy starań, żeby wszystkie nasze zwierzaki były tu naprawdę bezpieczne. Pozdrawiam

Lechosław 2010-11-14 19:42:10

Wie Pani - niestety - w każdym społeczeństwie zdarzają się "charakteopaci" (sformułowanie mojego znajomego profesora) i psychopaci. Ja sam osobiście widząc społeczeństwo pod sklepem w centrum Podkowy - to odechciewa mi się wszystkiego, ale z kolei jak widzę (niestety coraz ich mniej...) wybitnych lekarzy, prawników czy postać Ś P ks. Leona - to nie tracę nadziei. Pan Zbyszek też jest w gronie tych osób, które podziwiam - z wielu względów - a sama Podkowa powinna być wdzięczna, że o tej miejscowości swego czasu się mówiło dużo i oczywiście ekonomicznie poprawiało sytuację wielu działalnościom (w tym i WKD :) ). Co do zwierząt - jestem przeciwnikiem oddawania zwierząt innym ludziom - skoro psiak wybrał Państwa - to ja osobiście robiłbym wszystko, aby psina mogła bezpiecznie sobie żyć, ale też rozumiem, że jest to obowiązek i odpowiedzialność i nie chcę krytykować, ale mam nadzieję, że wnioski zostaną wyciągnięte dla innych czytających - bo coraz mniej jest ludzi, którzy kochają i dbają o zwierzęta. Proszę by Sonia trafiła do dobrych ludzi i pamiętać o niej.

Pozdrawiam serdecznie

właścicielka Soni 2010-11-10 16:42:41

Widzi Pan, spokoju to ja mam pod dostatkiem, tylko czasem mi żal...

Sama się dziwię, że Napisałam "Wy - mieszkańcy" - mieszkam tu 12 lat i powinnam już pisać w pierwszej osobie, a jakoś nie wychodzi. Przypomniał Pan czasy Waszych społecznych działań, wtedy Zbyszek czuł się Podkowianinem w 100%, a teraz tak się porobiło, że czasem jednak nie do końca.

Cieszę się, że sobie porozmawialiśmy. I dziękuję. O Breku (tym białym) naprawdę nie wiedziałam.
No i rzeczywiście poznałam tu kilkanaście fajnych osób - zatem nie wszyscy jesteśMY tacy żli!
Pozdrawiam.
:)

Lechosław 2010-11-10 14:13:16

"wy mieszkańcy Podkowy..." a za przeproszeniem... A Pani i Pan Zbyszek to gdzie mieszkacie w Warszawie? Z czego co wiem to chyba jednak w Podkowie Leśnej, więc proszę nie traktować naszej społeczności jako wredne "ufoludki".

Dziwię się Pani, jako dziennikarce, prowadzącej program telewizyjny, że używa Pani (w domyśle) - wszyscy mieszkańcy.

Za ogół nie będę się wypowiadał - wiadomo - są tacy co zazdroszczą, źle życzą, obgaduję - ale o nich nie będę się wypowiadał, ale skoro zostałem "wezwany do tablicy", to odpowiem na Pani zarzuty, jakobym był tym wrednym "prowincjonalnym" człowiekiem.

1. Pies koloru białego wysiadał sobie z kolejki WKD, co sam widziałem i poniekąd naszło mnie skojarzenie z literaturą związane. Wówczas Pani na peronie uświadomiła mnie, że to Państwa pies i faktycznie - widziałem jak krążył w okolicach Jaśminowej.
Jak może być Pani święcie przekonana o czymś, czego Pani nie widziała?

2. Piesze spacery i skatowanie... Skąd Pani wie, że skatował tego psa mieszkaniec Podkowy, a nie np.: Grodziska Mazowieckiego? Brwinowa? Widziała to Pani?

A na koniec - ja nic do Państwa nie mam i podziwiam, że Pan Zbyszek zarobił niemałe pieniądze i chwała mu za to, że inwestował w ziemię (to samo robiłem, tyle, że nad morzem i na Mazurach). Ja tylko wykazałem, że mając duże posiadłości (a nie ogródek 100m kw.) można na prawdę zbudować zagrodę i oddzielać psy od Państwa pacjentów - bo jedni i drudzy mogą się tylko stresować.

Pana Zbyszka miałem okazję poznać za czasów "czynu społecznego", nawet pomagał energetycznie mojej kuzynce z dobrymi rezultatami, ale niestety - troska o zwierzęta wywołana moim zawodem jest silniejsza od tego, by nie napisać kilku uwag - bo myślę, że nas (mnie i Państwa) łączy to, że chcemy dobrze dla zwierząt - a jak się błąkają po mieście czy gryzą się między sobą - to warto działać.

Gdybym nie miał tylu psów i kotów - to przyszedłbym osobiście, zabrał psinkę i oczywiście zapraszał serdecznie na wizytację.

Pani Aleksandro - więcej spokoju - nerwy szkodzą, a to co mówią ludzie... Nie należy zwracać na to uwagę.

Pozdrawiam

Barbara M. 2010-11-10 14:10:01

Ludzie! Przestańcie...
Wiele osób serdecznie dziękuje p. Zbyszkowi za uzdrowienie i mówi, że słowo dziękuje to zbyt mało i że nigdy nie odwdzięczą się, bo niby jak, za tak wiele. Właśnie jest doskonała okazja. Pewnie są wśród nich ludzie mieszkający w domach z małym ogródkiem, myślę tylko, że raczej nie z Podkowy...

właścicielka Soni 2010-11-10 10:07:10

Wie pan, czemu się złoszczę.... bo wy - mieszkańcy Podkowy macie jedną ciekawą wspólną cechę - totalną niechęć do wszystkiego, co się kojarzy z Nowakiem, połączoną z jakąś paranoidalną pretensją o wielkość jego posiadłości (która nota bene jest rezultatem ponad trzydziestoletniej bardzo ciężkiej pracy). Obserwuję was od kilkunastu lat, a nasi podpopieczni przyjeżdżający z innych miast opowiadją, jakie idiotyzmy opowiadacie na temat Zbyszka, przy okazji zapytania o drogę na przykład.

A pan się wspaniale w tę kompozycję miłych sąsiadów wpisał swoją wypowiedzią. Żaden z naszych psów nigdy w życiu nie wsiadł do żadnej kolejki, chociaż przyznaję, że jeden z nich bardzo lubił dłuższe spacery. Ale i to sie skńczyło, właśnie dzięki uprzejmości któregoś z mieszkańców, który go po prostu skatował.

Mogłam pana wypowiedź zablokować, ale puściłam ją właśnie dlatego, żeby zaprotestować przed bezmyślnym gadaniem bzdur i rozpowszechniamiem plotek na nasz temat. Do pana personalnie nic nie mam, bardzo się cieszę, że jest pan miłośnikiem psów i pragnę wierzyć, że pana wypowiedź podyktowana została właśnie troską o te zwierzęta. Pozdrawiam.

Lechosław 2010-11-09 23:46:27

Być - nie byłem, ale Państwa psy chodzące po Podkowie widziałem - nawet widziałem jak dzielnie wsiadają do kolejki WKD, a to jakie Państwo mają połacie ziemi to każdy widzi, a zbudowanie zagrody nie powinno stanowić problemu - cztery pale, siatka, furteczka, skobelek, buda i wszystko gra - sam mam kilka psów - również tych przygarniętych i podrzuconych i jakoś żyją, nie biegają po Podkowie i nie ulegają atakom i wypadkom.

Nie wiem po co tyle złości w Pani - to tylko źle świadczy o Pani i o wizerunku męża, którego pozdrawiam serdecznie

właścicielka Soni 2010-11-09 10:00:10

Panie Lechosławie, jakoś dziwnie jestem przekonana, że nigdy w życiu nie był pan u nas i zupełnie nic pan nie wie na nasz temat.

Z pewnością należy pan do grona osób, które o Nowaku wiedzą wszystko co najgorsze – nigdy w życiu nie zadawszy sobie trudu, żeby samemu się przekonać, co to za człowiek.

Od lat przygarniamy bezdomne psy, a niektóre (w tym Sonia) same sobie wybrały nasz teren na dom. Sonia do tego miała 7 szczeniaków i każdemu znaleźliśmy opiekunów.

Poza Sonią byli między innymi – Ignaś – który też po prostu któregoś dnia pojawił się u nas chory na astmę i rozedmę płuc i przeżył jeszcze z pomocą Zbyszka 3 lata, Ramzes – wyrzucony przez kogoś z samochodu w lesie pod Białymstokiem, którego też długo trzeba było leczyć. A Sonia swoje nieszczęście zawdzięcza nieszczęśliwemu zbiegowi okoliczności. Ale na ludzką głupotę najtrudniej znaleźć lekarstwo.

No cóż, zwierzęta mają tę przewagę nad ludźmi, że ich zachowaniem nie kieruje ani zawiść, ani źadne inne niegodne uczucie.

Pozdrawiam

Aleksandra Krajewska-Nowak

Lechosław 2010-11-08 22:01:02

Cała Podkowa wie, że Państwo nie szanują o psy - biegają po Podkowie, wpadają pod auta czy mają inne wypadki. Czy to tak trudno zbudować zagrodę na Pana posiadłościach?

Miłośniczka zwierząt. 2010-11-08 20:59:57

Soniu, tobie potrzebny jest spokojny dom, najlepiej jakiegoś miłego starszego małżeństwa. Życzę ci, żebyś go znalazła i nie tęskniła zbyt bardzo za twoimi wybawicielami. Póki co - nie daj się " zaszczekać". Powodzenia maleńka i uszki do góry!

Grażyna 2010-11-08 18:27:03

Ojej , jest taka cudna,ale ja juz mam pieska .Oby znalazła dom taki ciepły i troskliwy. Pies to na prawde cudowny przyjaciel.
pozdrawiam serdecznie psineczkę Sonię.

Napisz swój komentarz

UWAGA !!! Opinie i komentarze są moderowane.
Komentarze obraźliwe lub nie związane z tematem będą usuwane.

Tagi:
[bold] tekst pogrubiony [/bold]
[quote] cytat [/quote]


Przejdź do strony

123456789
Copyright 2012 © Zbigniew Nowak