Pandemia świńskiej grypy była fałszywa
Tak mocne oskarżenia pod adresem producentów szczepionek wysuwa Wolfgang Wodarg, przewodniczący podkomisji zdrowia Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy. Wodarg, niemiecki socjalista, jest inicjatorem pomysłu przesłuchań ws. świńskiej grypy. Jego zdaniem między koncernami produkującymi szczepionki przeciw wirusowi A/H1N1, a specjalistami Światowej Organizacji Zdrowia mogło dojść do zmowy, a miliony ludzi narażono na kontakt z niebezpiecznymi szczepionkami. Przesłuchania w tej sprawie rozpoczną się pod koniec miesiąca. Wodarg wskazuje teraz na desperackie próby wielu krajów, które uwierzyły w zapewnienia specjalistów, że nadciąga pandemia, i zakupiły ogromne ilości szczepionek, z którymi nie wiedzą, co teraz począć.
Brytyjczycy wydali na szczepionki miliard funtów, a szef tamtejszego NSZ Liam Donaldson kazał swym ludziom szykować plan ratunkowy na wypadek, gdyby świńska grypa zabiła 65 tys. ludzi. Szykowano nawet dodatkowe miejsca w kostnicach, przygotowywano wojsko na ewentualność zamieszek, do których mogłoby dojść po fali zachorowań. Te złowieszcze prognozy na szczęście się nie sprawdziły. Przypadków śmierci na Wyspach, związanych ze świńską grypą, jest ok. 250, a zwykli Brytyjczycy zdali sobie sprawę, że zagrożenie jest niewielkie i nie chcieli się masowo szczepić. Aby to wszystko się kręciło po myśli producentów szczepionek, firmy farmaceutyczne, jak twierdzi niemiecki specjalista, zatrudniały ekspertów i agencje, których zadaniem było podsycanie stanu zagrożenia. Brytyjscy dziennikarze, idąc tym tropem, ustalili np., że sir Roy Anderson, naukowiec, który doradzał brytyjskiemu rządowi w sprawach świńskiej grypy, miał też umowę z firmą GlaxoSmithKline, która dawała mu rocznie 115 tys. funtów. To ta firma produkuje szczepionki przeciw świńskiej grypie i stała się jednym z największych beneficjentów pandemii. Reakcja koncernu była do przewidzenia: przecież pandemię ogłosiła Światowa Organizacja Zdrowia w oparciu o odpowiednie przesłanki. Nie wiadomo, jak dla koncernów skończą się przesłuchania w Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy, ale już dziś jest jasne, że najwięcej problemów mają te rządy, które zdecydowały się pospiesznie na zakup ogromnych ilości szczepionek i teraz nie wiedzą, jak się pozbyć tego kosztownego balastu. Zwłaszcza, że w wielu europejskich stolicach pojawiły się głosy podobne do tych wypowiadanych przez Wodarga i jego ludzi. Parlamentarzyści w Paryżu, Rzymie i innych miastach pytają: czy za tymi zakupami stały firmy farmaceutyczne? Zanim specjalne komisje udzielą na te pytania odpowiedzi, poszczególne kraje głowią się nad pozbyciem się zapasów szczepionek przeciwko świńskiej grypie.
Komentarze
Aniela 2010-01-22 20:14:15
Ja też nigdy nie uwierzyłam w tą "epidemię". Często choruję na grypę, leczę się własnymi sposobami i nigdy mnie jeszcze nie zawiodły. Mam już kilkadziesiąt lat i nigdy nie szczepiłam się na grypę.
alina 2010-01-14 08:50:31
I chwała jej za to! Znając życie, znajdzie się ktoś na miejsce Pani Kopacz.
AKN 2010-01-14 08:42:53
Pandemia nas nie dotknęła, bo pandemii w ogóle nie było. Pani minister Kopacz, jako jedyna w Europie odmówiła zakupu szczepionki za grube miliony. Była za to atakowana ze wszystkich stron, a teraz, kiedy się okazało, że miała rację, cisza, nie ma chętnych do przyznania jej racji.
alina 2010-01-14 08:23:46
Lepiej późno niż wcale... czyli musztarda po obiedzie. Na szczęście pandemia nas nie dotknęła ;)
AKN 2010-01-13 16:09:43
Oczywiście, przecież to jest rubryka: PRZECZYTAŁEM DLA WAS :)
alina 2010-01-13 16:04:03
Ta informacja powinna pojawić się już pół roku temu. Piszecie o tym teraz, bo media też o tym bębnią?
bramka e-mail