Kongres rodziców dzieci z Zespołem Downa

 

CO MOGĄ LECZYĆ « RĘCE, KTÓRE LECZĄ » ?    MOŻLIWOŚCI BIOENERGOTERAPII
WE WSPOMAGANIU ROZWOJU DZIECI Z ZESPOŁEM DOWNA.
 
  
Pozwólcie Państwo, że zacznę od pewnej prezentacji. Zależy mi na tym, byście Państwo wzięli pod uwagę fakt, że od lat współpracuję z lekarzami i ta możliwość jest dla mnie niezwykle istotna. To wielki komfort psychiczny dla chorego i jego rodziny, a także niezależny sprawdzian moich możliwości terapeutycznych. Weryfikacja po prostu.
Przez wiele lat współpracowałem ściśle z dr n. med. Andrzejem Koczyńskim (jedna z jego wypowiedzi za chwilę) oraz dr n. med. Andrzejem Karpińskim. Konsultacje moich obserwacji z ginekologiem - onkologiem dr n. med. Jackiem Tulimowskim uchroniły wiele kobiet przed poważnymi zabiegami chirurgicznymi. Po spektakularnym sukcesie w Poznaniu, prof. dr n. med. Marek Spaczyński zaproponował mi opiekę nad swoimi pacjentami.
Dr n. med. Stefan Trzos, współpracownik prof. Religi, specjalista od regulacji funkcji wegetatywnych ustroju, których zaburzenia leżą u podstaw wielu patologii, stwierdził po wielu badaniach, że moje działanie energetyczne pobudziło nie tylko nerw sympatyczny (układ wspólczulny) ale, co nie jest już takie proste, także nerw parasympatyczny (układ przywspółczulny), uznawany za nerw życia. Poprzez lepsze jego ukrwienie i utlenowanie zapewnione są prawidłowe procesy metaboliczne we wszystkich częściach układu nerwowego. Wpływa to w sposób bezpośredni na zakończenia nerwowe znajdujące się w tych tkankach, stymulując przewodnictwo nerwowe. Wpływa także na nerwy rdzeniowe i sploty nerwowe.
W latach 1990 - 92 spotykałem się z prof. Jeremim Czaplickim w jego instytucie w Sosnowcu. Bardzo mnie zaskoczył swoją otwartością. Zajmowaliśmy się tym samym dzieckiem z zespołem Downa. Kiedy spotkaliśmy się ponownie, pan prof. zapytał mnie: czy interesuje mnie podzielenie się sukcesem po 50%. To był pierwszy udokumentowany przypadek wspólnego działania i wiem, że w przypadku tego dziecka choroba cofnęła się całkowicie.
 
Prezentacja powyższa miała za zadanie wskazać, że możliwa, różnorodna i skuteczna może być współpraca energoterapeuty z medycyną konwencjonalną.
 
A przy okazji ? gotowość stałej współpracy z lekarzem i poddania się weryfikacji poprzez badania medyczne, jest podstawowym elementem w odpowiedzi na pytanie, jak odróżnić prawdziwego energoterapeutę od oszusta.
Druga sprawa - energoterapeuta dysponujący faktycznymi możliwościami i umiejętnościami nigdy nie porusza się po omacku. Zanim przystąpi do działania będzie wiedział wszystko o przebytych chorobach, słabych punktach w organizmie i miejscach zagrożonych. Będzie umiał te problemy nazwać i opisać.
Nie byłbym też pewien nikogo, kto ściśle określa, na jakie pomaga choroby. Jeśli usłyszymy od "uzdrowiciela", że specjalizuje się w usuwaniu pewnych chorób, a na inne nie ma wpływu - sprawa wygląda podejrzanie.
Niematerialne ciało człowieka rządzi się odmiennymi prawami. Trzeba usunąć przyczynę, by usunąć skutek. Wszystko jest ze sobą ściśle powiązane. Z punktu widzenia energii każda dolegliwość jest takim samym zaburzeniem w niematerialnym planie, zatem każdą jednako się usuwa. Czas powracania do zdrowia zależy jedynie od ilości problemów, zaawansowania choroby i zdolności organizmu do zatrzymania i spożytkowania podanej energii ? ta zaś zależna jest od wielu zewnętrznych czynników, o których wspomnę niebawem.
Podejmując działanie staram się odnaleźć wszystkie przyczyny, wskazać wszelkie czynniki mające niekorzystny wpływ. Wykluczenie tych czynników przyspiesza efekty terapii.
 
Z góry przepraszam, jeśli powiem teraz coś, co dla Państwa jest oczywiste. Ale może uda mi się powiedzieć, nie tylko, że trzeba coś zrobić, ale jak to robić.Jedną z najważniejszych rzeczy, która nas osłabia i ma ogromny wpływ na nasze dzieci jest stres. Zdenerwowanie, rozdrażnienie, poczucie krzywdy, obawa jak sobie poradzimy, mówienie przy dziecku, że jest chore ? to wszystko ma na nie bezpośredni wpływ. Pamiętajmy, że są to dzieci bardzo wrażliwe.
 
Następną ważną sprawą jest umiejętność panowania nad sobą. W tym celu powinniśmy mieć przy sobie zawsze lusterko i w nim sprawdzać, czy jesteśmy uśmiechnięci. Dzięki temu nie ma do nas dostępu zdenerwowanie i łatwiej jest pozytywnie myśleć.
 
Papierosy. Pod żadnym pozorem nie wolno nam palić. To osłabia naszą powłokę energetyczną, a tym samym nasze dzieci.
 
Dostrzeżenie przyczyn problemu tam, gdzie pozornie nie ma niczego    szkodliwego. Jednym z typowych przykładów, może być mieszkanie. Bardzo często nie zdajemy sobie sprawy z możliwości występowania w nim silnego promieniowania geopatycznego. Może występować promieniowanie radioaktywne, z materiałów budowlanych. Z wykładzin, farb, lakierów mogą się ulatniać silne toksyny, jest jeszcze wiele innych zagrożeń Jak się wtedy chronić?
Jeżeli przyjmiemy zasadę, że żywe chroni żywe, to tzw. pierwszą bramką będą rośliny i kwiaty, następnie zwierzęta, koty, psy i inne. Organizmy roślinne i zwierzęce jako słabsze odbierają znaczną część szkodliwego promieniowania i tym samym chronią ludzi. Po wybuchu w elektrowni atomowej w Czarnobylu, powstała chmura radioaktywna. Znaczne obszary zostały skażone promieniowaniem radioaktywnym, niezwykle szkodliwym dla wszelkich organizmów żywych. Zdumiał i wielu zaskoczył fakt, że mimo bardzo poważnego opadu promieniotwórczego, pewne grunty w ogóle nie zostały skażone. Co się okazało, były to grunty uprawiane ekologicznie, to znaczy, bez stosowania nawozów sztucznych i środków ochrony roślin. Aby wytłumaczyć genezę tego zjawiska, należy uświadomić sobie, na czym polega żyzność gleby. Żyzność gleby to zaledwie kilkunastocentymetrowa warstwa zasobna w naturalne składniki pokarmowe, które umożliwiają życie, miliardom miliardów drobniutkich żyjątek, bakterii i owadów.
Każdy żywy organizm posiada energię, ponieważ wszystkie organizmy żywe są ze sobą połączone. Suma energii poszczególnych organizmów żywych, w przypadku żyznej gleby uprawianej ekologicznie dała coś w rodzaju pola siłowego, które było w stanie odrzucić, bądź zneutralizować wpływ promieniowania radioaktywnego.
 
Moja teoria pozwalająca tłumaczyć zjawisko bioenergoterapii składa się z trzech elementów:
1. Element niezbywalny, który nazwałem umysłem.
2. Element zbywalny i nietrwały, który nazwałem ciałem.
3. Element łączący dwa pierwsze, który nazwałem energią.
 
Według mnie ciało materialne jest połączone z umysłem przy pomocy energii. Kiedy energia łącząca ciało materialne z umysłem słabnie, umysł oddziela się od ciała i wędruje do kolejnego bytu. Nie wgłębiając się w kwestie metafizyczne powracam do metitum.
 
Przyczyna bardzo wielu tzw. chorób nieuleczalnych nie znajduje się w ciele, ale w jego wzorcu, którym jest umysł, lub też w nie do końca zrealizowanym połączeniu ciała z umysłem przy pomocy energii.
Działanie energetyczne, ma na celu lepsze związanie obu bytów, wzmacnia komunikację między nimi.
Właściwa, harmonijna współzależność ciała i umysłu może doprowadzić do całkowitego wyleczenia.
 
Przejdźmy teraz do warsztatu bioterapeutycznego.
 
Po wielu latach obserwacji ludzi i rozmaitych zjawisk natury oraz przypatrywania się sobie i sprawdzania i doskonalenia swoich umiejętności, dopracowałem się własnej i oryginalnej metody przekazu energetycznego. Składa się z trzech gestów i jest dostępna dla każdego.
 
W praktyce stosuję kilka form kontaktu.
1. Spotkanie ogólne.
2. Spotkanie osobiste, nazywane spotkaniem indywidualnym.
3. Kontakty mentalne.
4. Kontakty przy wykorzystaniu przekazu energetycznego na płytach dvd
5. Kontakt poprzez energetyzację wody.
 
Zespół Downa jest określonym schorzeniem, są przypadki lżejsze i cięższe, ale przyczyna podstawowa tej dolegliwości jest jedna. Przyczyn dodatkowych, często pogłębiających problem jest wiele. Dlatego każdy przypadek powinien być rozpatrywany indywidualnie.
Wielokrotnie obserwowałem w mojej pracy z chorymi z zespołem Downa, zarówno w sferze fizycznej jak i psychicznej chorego, znaczny postęp. Na czym on polegał? W sferze psychicznej na polepszeniu kontaktów z otoczeniem, wzmocnieniu samodyscypliny, zlikwidowaniu przypadków agresji, sprawniejszym wykonywaniu poleceń rodziców.
W ciele fizycznym, na znacznej poprawie funkcjonowania układu krwionośnego, polepszeniu ukrwienia poszczególnych układów i narządów, ich regulacji i regeneracji, aż po eliminację wad serca. Wiadomo, że właściwa praca układu krwionośnego, to lepsza praca całego organizmu, lepszy dopływ tlenu do mózgu, redukcja toksyn, sprawna przemiana materii. O uruchomieniu nerwu parasympatycznego mówiłem na początku.
Jednak najważniejsze w działaniu energetycznym jest likwidowanie zakłóceń nazywanych przeze mnie punktami biologicznie czynnymi. Takie zakłócenia występują u każdego człowieka, są powodowane oprócz genetyki, także niekorzystnymi czynnikami zewnętrznymi. Likwidacja tych zakłóceń, przywraca równowagę, powoduje, że nie trzeba zużywać nagromadzonej energii na walkę z dziesiątkami drobnych problemów- wzmacnia się odporność organizmu.
 
Jednoznaczna odpowiedź na pytanie - co może bioterapia w przypadku tej choroby jest niemożliwa. Nigdy nie podjęto poważnych badań w tym zakresie. Bardzo chętnie podjąłbym stałą współpracę z lekarzami, a wtedy przez systematyczną obserwację możnaby określić zakres możliwości bioenergoterapii w tej dziedzinie.
 
Mam bardzo dobry kontakt z dziećmi, słuchają mnie i akceptują. Mam zadziwiające mnie samego przypadki urodzenia zdrowych dzieci mimo zdiagnozowania trisomii w badaniach prenatalnych. Ponad 30 letnia praktyka pozwala mi twierdzić, że niemożliwe jest możliwe. Wiele zależy od nas samych, od nastawienia, motywacji, a także od naszej cierpliwości i konsekwencji.
 
Jestem do dyspozycji. Dziękuję za uwagę.
 
(Wystąpienie na IX Kongresie Stowarzyszenia Rodziców i Opiekunów dzieci z zespołem Dauna – V 2005)
 
Copyright 2014 © Zbigniew Nowak